LOURDES - MIASTO CUDÓW

Jednym z piękniejszych znanych nam miast Francji jest, położony u stóp Pirenejów, otoczony przepięknymi lasami i górami, LOURDES (czyt. Lurd). Jest to miasto może nie zbyt duże, ale za to bardzo dobrze rozwinięte pod względem turystycznym - 400 hoteli, kempingi, stadion, baseny, mnóstwo restauracji, kawiarni i wiele innych atrakcji dla zwiedzających. Jednak Lourdes to nie tylko miasto rekreacyjne czy rozrywkowe. Jest to przede wszystkim miasto modlitwy, miejsce gdzie przybywają pielgrzymi z całego świata. To właśnie tutaj, 11 lutego 1858 roku Matka Boska po raz pierwszy objawiła się Bernadetcie Soubirous - biednej, młodej dziewczynie. W Grocie gdzie to nastąpiło znajduje się obecnie figurka Matki Boskiej, obok jest źródło cudownej wody, na skale zaś wybudowano trzy bazyliki. Miejsce to posiada przeogromną moc, która łączy i odnawia ludzkie serca i umysły. Przybywają tam ludzie z najdalszych krańców świata, aby podziękować MATCE BOŻEJ za wstawiennictwo, za troskę i aby polecić się Jej opiece. Modląc się w tym miejscu człowiek zapomina o trudach swego życia, o troskach i zmartwieniach. Klęka przed Matką i nie śmie podnieść oczu. A Ona cicho czeka, aż powiemy jak Ona "Panie, oto jestem". W ręku trzyma różaniec i nawołuje do czytania Ewangelii. Modlitwa do Matki Bożej, szczególnie przed Grotą zmienia ludzkie serca i powoduje, że płyną tam łzy bólu, radości i szczęścia, łzy, których nikt się nie wstydzi. Lourdes to miejsce nadziei dla wszystkich ludzi, a szczególnie dla chorych i cierpiących. Są ich tysiące, setki tysięcy. Widok ten jest porażający. Ludzie, którzy mają zniekształcone twarze, ręce, nogi, ludzie sparaliżowani, na wózkach i łóżkach, którzy nie słyszą, nie widzą, nie czują, tylko resztką swojej świadomości wierzą, że kropla cudownej wody wraz z modlitwą odmieni ich życie, że będą zdrowi. Dokonuje się tam wiele cudów uzdrowień, nie tylko fizycznych, ale przede wszystkim duchowych.

Uderzające jest, że na terenie Sanktuarium praktycznie nie sprzedaje się pamiątek religijnych. Nie ma przez to wrażenia, że jest się na jarmarku. Panuje cisza i względny spokój. Ludźmi opiekują się i pomagają im wolontariusze, którzy pracują w Sanktuarium w czasie wakacji, czy też w inne dni. Szczególnie są oni przydatni w czasie Procesji Maryjnych, kiedy to nieprzebrane rzesze ludzi idą ze świecami i śpiewają "Ave Maryja". Pieśń ta jest śpiewana w kilku językach. Dane nam było zaśpiewać ją po polsku, co wywarło na nas samych wielkie, niezapomniane wrażenie. Wolontariusze pracują również w przepięknie zbudowanych osiedlach położonych na stokach gór otaczających Lourdes. W tych osiedlach przyjmowani są chorzy i ubodzy, którzy przyjechali do Lourdes, ale nie mają pieniędzy na kosztowne hotele czy po prostu nie mają gdzie spać.

W Lourdes przebywaliśmy tydzień uczestnicząc w Międzynarodowym Spotkaniu Młodych z całej Europy. Jednocześnie francuska diecezja Coutonces obchodziła tam, jak co roku, swoje święto. To właśnie na zaproszenie tej diecezji uczestniczyliśmy w pielgrzymce do Lourdes, powiązanej ze zwiedzaniem Paryża i Normandii. Braliśmy udział w konferencjach, spotkaniach modlitewnych i nabożeństwach. Trzeba przyznać jednak, że bariera językowa była w wielu przypadkach przeszkodą nie do pokonania. Wszyscy uczestnicy tego spotkania spali w specjalnie na ten cel postawionych namiotach. Posiłki były typowo francuskie tzn. chleb, woda z kranu, niedopieczone mięso, zielona sałata, małże i ... ośmiornice (bardzo dobre!). W czasie naszego pobytu pogoda była piękna, tzn. słońce było schowane za górami do ok. 9 rano, a później grzało nas solidnie, aż do ok. 21.

Wiele można by napisać o naszym pobycie w Lourdes, o tym świętym miejscu, o objawieniach, o ludziach tam przebywających. Dane nam było zobaczyć to wszystko na własne oczy i odczuć tę wspaniałą atmosferę jaka tam panuje. Dlatego podzieliliśmy się z Wami cząstką tego co tam widzieliśmy i co tam przeżyliśmy.

Roman Woźniak
Paweł Rudzki


Z powrotem na stronę główną

POLECAM:

Kurs szybkiego czytania: Akademia Szybkiego Czytania